Pokazywanie postów oznaczonych etykietą napoje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą napoje. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 2 czerwca 2014
niedziela, 16 lutego 2014
Sposób na pietruszkę, czyli koktajl pomarańczowo-pietruszkowy
Pietruszki naprawdę i szczerze nie cierpię od zawsze i chyba na zawsze. Tak często jednak słyszałam "jedz, jedz, bo taka zdrowia zieleninka". Specjalistą od odżywania nie jestem, ale o właściwościach pietruszki możecie przeczytać w tym artykule. Tyle tego dobra w niej, że warto znaleźć jakiś sposób na jej przemycenie do naszej diety, najlepiej tak by była ledwo wyczuwalna. Ostatnio u mnie na blogu bardzo koktajlowo i taki też sposób na pietruszkę Wam przedstawiam :)
SKŁADNIKI
dla 2 osób (całość potraktuj blenderem)
- dwie duże pomarańcze
- niepełna garść natki pietruszki
- pół szklanki wody
piątek, 14 lutego 2014
Koktajl z kiwi, bananów i pomarańczy
Dzisiaj pora na kolejną porcję witamin w postaci koktajlu. Jest on nieco gęstszy niż ten prezentowany przez mnie ostatnio koktajl cytrusowo-gruszkowy, dlatego możemy do niego dodać sobie nieco wody, jeżeli mamy ochotę. Kiwi i banany blenderujemy, dodajemy cukier, miód i świeżo wyciśnięty sok z pomarańczy. M. stwierdził, że dałby mniej cukru waniliowego. Chyba przerobimy jeszcze wersję bez cukru, ale za to z trzema łyżkami miodu, dla sprawdzenia smaku. Pyszne było, ale szybko się skończyło...
SKŁADNIKI
dla 2-3 osób
5 kiwi (zostawić po jednym plasterku na szklankę do dekoracji)
2 banany
1 opakowanie cukru waniliowego
2 łyżki miodu
1 szklanka świeżo wyciśniętego soku z 2 dużych pomarańczy
środa, 12 lutego 2014
Koktajl cytrusowo-gruszkowy
Od pewnego czasu marzył mi się blender, a właściwie to jeszcze sprzęt do szatkowania, miksowania, ale myślę sobie: moja kuchnia jest na razie taka maleńka i naprawdę nie mam już w niej miejsca na nic więcej. Szafek mało, wszystkie zapchane po brzegi. Wytrzymam jeszcze rok i wtedy porządzę :) i będą zupy krem, koktajle, musy i co tam jeszcze dusza zapragnie. Jednak plany planami, a nasz prezent walentynkowy już jest! Tak, tak może część z Was uzna to za mało romantyczne, ale dla mnie w tym momencie idealne :) Dzisiaj już bardzo słabe światło, więc przedstawię go w innym poście już "w akcji" :) A Wam dzisiaj proponuję koktajl cytrusowo-gruszkowy, który właśnie popijam. Dzięki uprzejmości wspomnianego blenderka. PS. Dzięki M.!
SKŁADNIKI
dla 2-3 osób
- 1 pomarańcza
- 1 cytryna
- 1 gruszka
- 1 szklanka wody
- 1/4 łyżeczki cynamonu
Wrzucamy wszystko do wysokiego naczynia, miksujemy blenderem i smakujemy :)
Źródło: kierunek zdrowie
poniedziałek, 10 czerwca 2013
Kulinarny miszmasz: Europa na widelcu 2013
W ostatni weekend, a właściwie to w dniach 6-9 czerwca na wrocławskim rynku odbyła się kulinarna impreza "Europa na widelcu". Przez wszystkie te dni trwał Jarmark produktów europejskich, na którym wypatrzyłam m.in. cydr nazywany też jabłecznikiem. Jest to orzeźwiający, w klasycznym wydaniu, jabłkowy napój, którego nie można nazwać ani piwem, ani winem. Zainteresowanych odsyłam do artykułu Czym jest cydr? bo sama specjalistką od produkcji alkoholu nie jestem :) Wspomnę również, że w produkcji cydru prym wiedzie Wielka Brytania, jeżeli zaś chodzi o spożycie tego napoju to przoduje Irlandia. Niestety przykładowo na rynku słowackim, rosyjskim, ukraińskim, bułgarskim, rumuńskim, czeskim, białoruskim, a także polskim mamy do niego utrudniony dostęp.
Na co dzień jestem wielką fanką Somersby, który jest piwem o jabłkowym smaku, a dokładnie to 55% napoju o smaku jabłkowym i 45% piwa. Ogólnie to założenie było takie, by stanowił on odpowiednik cydru wprowadzony na rynek polski. Jest orzeźwiający, ale też dosyć sycący. Po prawej stronie powyższego zdjęcia znajduje się klasyczny cydr produkcji brytyjskiej, który jednak nie przypadł mi szczególnie do gustu. Natomiast środkowy cydr, to napój w stylu oranżady, która okazała się strzałem w dziesiątkę. Bardzo lekka i owocowa o smakach do wyboru: dzikich jagód, jabłka, gruszki i truskawek. Każdy z opisanych tu napojów zawiera 4,5 % alkoholu.
Natomiast w sobotę odbyła się Biesiada europejska, na której można było spróbować "porcyjek" przykładowych charakterystycznych dań z wielu europejskich krajów, jak również propozycji z kuchni wrocławskiej. Menu każdego kraju zawierało najczęściej 3 potrawy. Zasady były następujące: w kasie kupujemy kupon za 5 zł, który później wymieniamy przy konkretnym stanowisku kulinarnym na wybrane potrawy (1 kupon=1 danie).
Na początek wybrałam pierś z indyka faszerowanego szpinakiem i orzechami na salsie z buraków i jabłek trzebnickich z menu kuchni wrocławskiej. Smakowało :)
Moi rodzice wybrali danie z menu włoskiego: Caponata Toscana con pasta, czyli pastę warzywną z cukinii, bakłażana i pomidorów serwowaną z drobnym makaronem w ziołach. Podkradłam im trochę i powiem tyle - nic szczególnego.
Spróbowała również tzw. szarlotki koprowej (Turós-kapros lepeny - kuchnia węgierska), czyli kruchego ciasta z twarogiem i koprem. Ciasto to taki nasz sernik, a nie szarlotka oczywiście. Ale przepyszne i nawet lubię koper w takim wydaniu :)
Nie odmówiłam sobie również kawałka muffinki drożdżowej z regionalnym kozim serem ricotta, żurawiną i słonecznikiem. Może ona stanowić ciekawą propozycję na pożywne śniadanie.
Niestety pogoda nie okazała się tego dnia łaskawa dla biesiadujących. Podczas, gdy zajadałam się zupą czosnkową (Sopa de ajo - kuchnia hiszpańska) oraz kanapką z rostbefem, sosem chrzanowym i rukwią wodną (Roastbeef Sandwich - kuchnia brytyjska) padał deszcz, stąd nie mam dla Was zdjęć. Ale znalazłam je tutaj: kanapka z rostbefem i zupa czosnkowa. Zupa czosnkowa (krem) była pyszna i sycąca. Co do kanapki to również była smaczna, lecz powinna być jednak podana w ciepłej bułce.
Kuchnia austriacka serwowała jeden ze smaków mojego dzieciństwa, czyli pampuchy z jagodami (Dampfknödel - kluski na parze podawane z sosem waniliowym i jagodami).
A tymczasem Fredro patrzy na to wszystko z góry.
W tym samym czasie na wrocławskim Rynku zorganizowano również jarmark świętojański.
Gdy już najadłam się do syta, postanowiłam porobić zdjęcia wszystkich stanowisk i dostępnych jeszcze dań, by uchwycić dla Was te potrawy, których sama nie jadłam. Nagle ze sceny prowadzący imprezę zakomunikowali, że od tej chwili (czyli od ok. 16.30 jeżeli dobrze pamiętam) wszystkie dania są serwowane za darmo. Ani się obejrzałam, a już nie miałam czego fotografować :( na pocieszenie zostały mi kruche ciasteczka imbirowe (Ingwerkekse - kuchnia niemiecka) za tzw. free. Swoją drogą okazało się później ze były przepyszne i aromatyczne :) Przepisy i zdjęcia wszystkich potraw serwowanych tego dnia znajdziecie w smakach wrocławia Następne kulinarne degustacje za rok. Serdecznie zapraszam do Wrocławia!
Subskrybuj:
Posty (Atom)